Posted by: Klein | March 19, 2009

Sartorialist

Scott Schuman, człowiek od lat związany z modą, jakiś czas temu założył blog. Umieszcza na nim zdjęcia ludzi, których wygląd go w jakiś sposób zachwycił. Nie chodzi o fizjonomię, tylko o to, co i w jaki sposób na siebie włożyli. Wszystko jedno czy mają na sobie najmodniejszą w danym sezonie marynarkę czy stary sweter i spodnie po dziadku. Chodzi o to, że swój wygląd oparli na jakimś założeniu, ciekawie dobrali poszczególne elementy albo po prostu wyglądają oryginalnie, ubarwiając swoim wyglądem miejski krajobraz, przyciągając spojrzenia estetów i nie tylko. Na zdjęciach zobaczyć można ludzi z różnych środowisk i miejsc: zarówno krawców z Mediolanu, robotników z Brooklynu, studentów ze Sztokholmu jak i nowojorskich przechodniów.

Zdjęciom towarzyszą krótkie opisy (kto to? czym sobie zasłużył na pstryknięcie mu zdjęcia?) oraz komentarze odwiedzających stronę. Schuman, wyraźnie zafascynowany tematem, potrafi się zachwycić najmniejszym szczegółem ubioru i napisać o nim kilka ciekawych zdań. Jest przy tym dosyć normalnym facetem, chociaż przyznaję, że rozważania dotyczące piżamy to moment, w którym zacząłem wątpić w jego zdrowy rozsądek (Schuman po długich przygotowaniach i rozważaniach, toczonych na blogu, postanowił kupić sobie klasyczną, męską piżamę – spodnie + koszula. Podnieceniem towarzyszącym zakupowi dzielił się z czytelnikami. Kiedy w końcu nabył wybrany egzemplarz, odwiedzający blog mogli na bieżąco śledzić jego wahania czy… oddać piżamę do krawca, ponieważ właściciel nie był pewien czy rękawy nie powinny być nieco krótsze).

Blog szybko zaczął zyskiwać popularność, po jakimś czasie został uznany za jeden z najbardziej wpływowych blogów w dziedzinie mody i designu i często jest wymieniany jako przykład oryginalnego pomysłu internetowego. 

Jakiś czas temu trafiłem przypadkiem na rodzimą kopię nowojorskiego bloga, potem na kolejną, później jeszcze jedną itd. Istnieje jednak podstawowa różnica między Schumanem a jego polskimi naśladowcami. Schuman na swoim blogu zachwyca się. Pomysłami, wyczuciem stylu i inwencją spotkanych ludzi, a nie swoimi. Na polskich blogach możemy przeważnie obejrzeć zdjęcia przedstawiające autora (a w większości przypadków “autorki”) w kolejnych kreacjach i kombinacjach odzieżowych. Zdjęcia pod względem jakości nie dorastają do pięt zdjęciom Schumana, zaś umieszczone pod nimi podpisy nijak się mają do tych na “Sartorialist” i w 90% wyglądają następująco:

Na tym zdjęciu mam różową bluzkę (nazwa firmy), którą postanowiłam przewiązać czarnym paskiem (nazwa firmy), ponieważ buty (nazwa firmy) też mam czarne. Nogawki spodni (nazwa firmy) podwinęłam 2 razy, ponieważ są to spodnie po siostrze, która jest wyższa, bo ma 18 lat, więc jest 3 lata starsza ode mnie.

I komentarze:

Jejciu, wyglądasz cudnie, też chciałabym tak wyglądać.

Te podwinięte nogawki wyglądają super, teraz ja też będę podwijać, nigdy bym na to nie wpadła.

Jeśli już na blogu znajdzie się zdjęcie kogoś spotkanego na ulicy, w klubie czy autobusie, to raczej po to, by po kilku bladych komplementach wbić szpilę w stylu: do zestawu nie pasuje jednak w ogóle torebka, która jest tandetna i raczej psuje całość.

Warto zajrzeć na blog Shumana i zobaczyć internetowy fenomen. Jeśli chodzi o polskich naśladowców to oglądając zdjęcia i czytając podpisy, o komentarzach nie wspominając, można się tylko czasem nieźle uśmiać.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: