Posted by: Klein | March 25, 2009

Dla Obamy wszystko

Onet.pl podał dziś następującą informację:

Spotkanie w “cztery oczy” Tuska z Obamą

Premier Donald Tusk będzie rozmawiać w “cztery oczy” z Barackiem Obamą – informuje “Dziennik” w swoim serwisie internetowym. Do spotkania dojdzie 5 kwietnia podczas szczytu UE w Pradze. Cały czas trwają zabiegi, by z przywódcą USA mógł także spotkać się prezydent Lech Kaczyński. (…)

Donald Tusk jedzie do Pragi, gdzie spotka się z Barackiem Obamą. W “cztery oczy”. Niestety na takie spotkanie nie może na razie liczyć prezydent Kaczyński. Z notki Onetu wynika, że prezydentowi bardzo na nim zależy. Zgodził się nawet przejść jakieś zabiegi, które być może umożliwią mu spotkanie z BO. Nie wiadomo tylko czy po tych zabiegach będzie mógł od razu jechać do Pragi (często lekarze wolą zatrzymać pacjenta na obserwacji), a nawet jeśli tak, to nie jest pewne, czy Obama nadal tam będzie. W każdym razie brawo za poświęcenie.

Advertisements
Posted by: Klein | March 20, 2009

Prezydent na YouTube

Na YouTube pojawił się ostatnio oficjalny kanał prezydenta RP. Można na nim znaleźć filmy z różnych uroczystości, krótkie relacje i orędzia. Można tez znaleźć słabej jakości zdjęcie prezydenta.
Niestety wygląd strony, biorąc pod uwagę możliwości jakie daje YouTube przy jej tworzeniu, wypada wyjątkowo blado.
Porównanie z oficjalnym kanałem Baracka Obamy wypada jak zestawienie TVP INFO z CNN. Same filmy, opatrzone amatorsko tytułami i napisami, przypominają kręcone kamerą wideo filmy z pierwszej komunii.
Znowu się nie udało.

 

Posted by: Klein | March 19, 2009

Sartorialist

Scott Schuman, człowiek od lat związany z modą, jakiś czas temu założył blog. Umieszcza na nim zdjęcia ludzi, których wygląd go w jakiś sposób zachwycił. Nie chodzi o fizjonomię, tylko o to, co i w jaki sposób na siebie włożyli. Wszystko jedno czy mają na sobie najmodniejszą w danym sezonie marynarkę czy stary sweter i spodnie po dziadku. Chodzi o to, że swój wygląd oparli na jakimś założeniu, ciekawie dobrali poszczególne elementy albo po prostu wyglądają oryginalnie, ubarwiając swoim wyglądem miejski krajobraz, przyciągając spojrzenia estetów i nie tylko. Na zdjęciach zobaczyć można ludzi z różnych środowisk i miejsc: zarówno krawców z Mediolanu, robotników z Brooklynu, studentów ze Sztokholmu jak i nowojorskich przechodniów.

Zdjęciom towarzyszą krótkie opisy (kto to? czym sobie zasłużył na pstryknięcie mu zdjęcia?) oraz komentarze odwiedzających stronę. Schuman, wyraźnie zafascynowany tematem, potrafi się zachwycić najmniejszym szczegółem ubioru i napisać o nim kilka ciekawych zdań. Jest przy tym dosyć normalnym facetem, chociaż przyznaję, że rozważania dotyczące piżamy to moment, w którym zacząłem wątpić w jego zdrowy rozsądek (Schuman po długich przygotowaniach i rozważaniach, toczonych na blogu, postanowił kupić sobie klasyczną, męską piżamę – spodnie + koszula. Podnieceniem towarzyszącym zakupowi dzielił się z czytelnikami. Kiedy w końcu nabył wybrany egzemplarz, odwiedzający blog mogli na bieżąco śledzić jego wahania czy… oddać piżamę do krawca, ponieważ właściciel nie był pewien czy rękawy nie powinny być nieco krótsze).

Blog szybko zaczął zyskiwać popularność, po jakimś czasie został uznany za jeden z najbardziej wpływowych blogów w dziedzinie mody i designu i często jest wymieniany jako przykład oryginalnego pomysłu internetowego. 

Jakiś czas temu trafiłem przypadkiem na rodzimą kopię nowojorskiego bloga, potem na kolejną, później jeszcze jedną itd. Istnieje jednak podstawowa różnica między Schumanem a jego polskimi naśladowcami. Schuman na swoim blogu zachwyca się. Pomysłami, wyczuciem stylu i inwencją spotkanych ludzi, a nie swoimi. Na polskich blogach możemy przeważnie obejrzeć zdjęcia przedstawiające autora (a w większości przypadków “autorki”) w kolejnych kreacjach i kombinacjach odzieżowych. Zdjęcia pod względem jakości nie dorastają do pięt zdjęciom Schumana, zaś umieszczone pod nimi podpisy nijak się mają do tych na “Sartorialist” i w 90% wyglądają następująco:

Na tym zdjęciu mam różową bluzkę (nazwa firmy), którą postanowiłam przewiązać czarnym paskiem (nazwa firmy), ponieważ buty (nazwa firmy) też mam czarne. Nogawki spodni (nazwa firmy) podwinęłam 2 razy, ponieważ są to spodnie po siostrze, która jest wyższa, bo ma 18 lat, więc jest 3 lata starsza ode mnie.

I komentarze:

Jejciu, wyglądasz cudnie, też chciałabym tak wyglądać.

Te podwinięte nogawki wyglądają super, teraz ja też będę podwijać, nigdy bym na to nie wpadła.

Jeśli już na blogu znajdzie się zdjęcie kogoś spotkanego na ulicy, w klubie czy autobusie, to raczej po to, by po kilku bladych komplementach wbić szpilę w stylu: do zestawu nie pasuje jednak w ogóle torebka, która jest tandetna i raczej psuje całość.

Warto zajrzeć na blog Shumana i zobaczyć internetowy fenomen. Jeśli chodzi o polskich naśladowców to oglądając zdjęcia i czytając podpisy, o komentarzach nie wspominając, można się tylko czasem nieźle uśmiać.

Posted by: Klein | March 18, 2009

Moment prawdy

“Czy to prawda, że chciałabyś spróbować sexu grupowego?” – pyta facet, którego ostatnio widziałem w TV jak z równie poważną miną pytał “Czy twój proszek poradzi sobie z tymi plamami?”, pokazując jakiejś kobiecie brudne skarpetki.

Głupi uśmiech na twarzy pytanej, nerwowe zerknięcia na siedzących w pobliżu, przy stoliczku, męża i siostrę. Zażenowanie i w końcu odpowiedź: “Tak”. Mąż się załamuje, siostra trochę mniej. Tłumy się cieszą i biją brawo. Fajny  program. Takich pytań jest więcej, a z każdą prawdziwą odpowiedzią uczestnik wygrywa kolejne tysiące złotych.

Po kilku dodatkowych pytaniach lekko wymiętoszona psychicznie kobieta rezygnuje z dalszej gry, co z kamienną miną (w biznesie brudnych skarpet wyćwiczenie takiej miny to podstawa sukcesu) przyjmuje do wiadomości prowadzący.

Rodzina, z mężem na czele, wita przy swoim stoliczku uczestniczkę, o której pół Polski wie teraz więcej niż jej mąż godzinę temu. “To nie chodzi o mnie, to chodzi o ludzi”, tłumaczy swoje reakcje na odpowiedzi żony człowiek, który po każdej z tych odpowiedzi sam namawiał do dalszej gry, aby “dowiedzieć się o żonie więcej”. Wszyscy są siebie warci.

Categories